Z pytań uczestników – Czy warto zapisać się na kurs szybkiego czytania?

swdsefrdtfyJuż w wydanej w 1979 roku książce „Szybkie czytanie” Zdzisław Szkutnik napisał: „Narastająca w szybkim tempie ilość informacji pisanej zmusza nas do poszukiwań także w zakresie metodyki czytania”. Przez lata, jakie upłynęły od czasu wydania tej książki, zmieniło się tyle, że dziś trzeba czytać jeszcze więcej. Szacujemy, iż osoba chcąca nadążyć za napływem informacji pisanej musi czytać nawet 10 razy więcej niż 30 lat temu. Niestety, nie można poświęcić czytaniu 10 razy więcej czasu, ani nie można się uczyć 10 razy więcej.

 

 

 

 

 

Mimo rozwoju multimediów czytanie ciągle spełnia niezwykle ważną rolę. Oblicza się, że 85% informacji zdobywamy drogą czytelniczą. Jednak badania wykazują, że 44% Polaków nie czyta w ciągu roku ani jednej książki, a prawie połowa z tych, którzy czytają, nie rozumie niemal nic z tego co czyta. Problemem zatem jest nie tylko niski stopień czytelnictwa, ale też – a może przede wszystkim – mała efektywność czytania. U osób, które dużo czytają, pojawia się wątpliwość, czy szybkie czytanie nie ograniczy jeszcze bardziej zrozumienia tekstu.

 
Znamy sporo postaci, które potrafiły szybko czytać. Należą do nich między innymi J.J. Rousseau, Napoleon Bonaparte, H. Balzak, który czytał w tempie 4.000 słów na minutę, podczas gdy przeciętne tempo czytania wynosi nie więcej niż 200 słów na minutę. Nie tracili oni przy tym na zrozumieniu i zapamiętaniu czytanego tekstu. Umiejętnością tą popisywał się na przykład T. Roosevelt. Potrafił w ciągu godziny przeczytać trzy powieści a następnie dokładnie opowiedzieć ich treść.

 
Modę na szybkie czytanie wśród amerykańskich polityków wprowadził J. Kennedy (sam czytał z prędkością 2.000 słów na minutę). Za czasów jego prezydentury na kursy szybkiego czytania uczęszczało wielu polityków i pracowników administracji. Przeszli je prawie wszyscy członkowie amerykańskiego senatu.

 
W sposób naukowy szczegółowe badania nad zasadami szybkiego czytania prowadzi się od drugiej połowy XIX wieku.
Okazało się, że nie czytamy literka po literce (tylko wtedy, gdy uczymy się czytać) tylko rozpoznajemy kształt całego wyrazu. Czytając tradycyjnie na jednym wyrazie zatrzymujemy się na 1/2 – 1/5 sekundy. Badania pokazują, że oko potrafi rozpoznać wyraz w czasie 1/500 sekundy, a więc nawet 100 razy szybciej. Umiejętność ta, jak wiele innych jest tylko kwestią odpowiedniego treningu.

 
Przeciętne tempo czytania podawane przez literaturę przedmiotu waha się w zależności od grupy wiekowej od 130 do 200 słów na minutę, a czytanie sprawne to tempo 200 – 300 słów na minutę. Zrozumienie 20–40% uznajemy za słabe, 40-60% przeciętne, powyżej 60% dobre.
W badaniach robionych kilka lat temu w Polsce okazało się, że uczniowie klas IV-VI szkoły podstawowej mają tempo 89 słów na minutę a zapamiętanie na poziomie 64%, gimnazjaliści co prawda czytają szybciej – 147 słów na minutę, ale zapamiętanie spada do 44%. Licealiści i studenci czytają jeszcze szybciej, mieszcząc się w literaturowej średniej – 171 słów/minutę, ale niestety zapamiętanie tekstu wzrasta tylko do 47%.
Warto więc uczyć się szybkiego czytania. Naukę zaczynamy od wyeliminowania prostych błędów czytelniczych.

 
Pierwszym z błędów jest nieodpowiednia pozycja ciała i niewłaściwe ułożenie tekstu w trakcie czytania – powoduje szybkie znużenie czytaniem, zmęczenie oczu, nawet ból głowy; utrudnia też skupienie uwagi na czytanym tekście. To dodatkowo zniechęca tych, którzy biorą do rąk książkę, czy nawet gazetę.

 
Kolejna przeszkoda na drodze do sprawnego czytania to subwokalizacja lub nawet wokalizacja w trakcie czytania. Czytając wolno, tradycyjnie, wymawiamy w myślach słowa, które czytamy, a mniej sprawni czytelnicy wymawiają je szeptem, półgłosem albo tylko poruszają ustami. Tracimy w ten sposób czas, ale także gubimy wątek czytanego tekstu i rozpraszamy się. Bardzo często właśnie to jest przyczyną niskiego rozumienia.

 
Kolejny błąd to brak koncentracji. Dzięki skupieniu uwagi na czytanym tekście zwiększamy nie tylko szybkość, ale i poziom rozumienia tekstu.
Badania pro-wadzone w Europie od lat 70. XX wieku pokazują, że czytający szybko przewyższają w zrozumieniu czytających wolno nawet o 30-40%. Wynika to z tego, iż nauka szybkiego czytania obejmuje też ćwiczenia koncentracji uwagi. Po-ziom skupienia uwagi na czytanym tekście poprawia się już w wyniku zastosowania prostych narzędzi, jak wodzenie wskaźnikiem po tekście, czy krótkie skupienie na czubku własnej głowy, zanim zaczniemy czytać. Znaczącą rolę w poprawieniu koncentracji odgrywa też samo przyspieszenie tempa czytania. Dostarczamy wtedy informacje do naszej głowy szybciej i umysł nie ma czasu by „się nudzić”. Nie dopuszcza to do naszej świadomości innych myśli poza wątkiem czytanego tekstu.

 
Przy okazji pisania tego tekstu zrobiłam sobie test. Tyko po zastosowaniu jednego ćwiczenia zwiększającego koncentrację zwiększyłam zrozumienie tekstu z 40 do 90%, choć szybkość czytania wzrosła tylko o 0,5 %. (wg, testu ze strony Centrum Edukacji Edusfera.pl, skąd też zaczerpnęłam większość informacji do tego wpisu).

 
Bardzo pozytywne jest to, że każdy może nauczyć się sprawnego czytania z dużym zrozumieniem. Trening szybkiego czytania jest rzeczą prostą, w znakomitej większości techniczną. W wyniku wykonywania określonych ćwiczeń u każdego pojawiają się pozytywne efekty. Wiele z ćwiczeń, na pierwszy rzut oka, ma niewiele wspólnego z czytaniem. Są to rzeczy przyjemne, zabawne i łatwe do wykonania. I czasem mają efekty dodatkowe. U mnie takim efektem po czterogodzinnym kursie szybkiego czytania było umożliwienie czytania po angielsku (z przyjemnością i bez słownika).

 
Zachęcam.

 

 

Image courtesy of Vlado/FreeDigitalPhotos.net

 

Z przyjemnością poznamy Twoją opinię

      Skomentuj

      HRstandard.pl
      HRstandard.pl
      Login/Register access is temporary disabled