Czas równowagi na rynku pracy?

Pandemia koronawirusa drastycznie zmieniła świat biznesu. Choć powoli wracamy do normalności, nie przyjdzie nam jednak pracować w warunkach sprzed kryzysu. Piotr Mazurkiewicz, partner HRK, wymienia trzy obszary, które czeka rewolucja.

 

  1. Rynek pracodawcy nie taki oczywisty

W ostatnich latach mieliśmy do czynienia z rynkiem pracownika – rosło zatrudnienie, malało bezrobocie, a kandydaci nierzadko dyktowali swoje warunki. – Ostatnie lata w rekrutacji były utożsamiane z bardzo mocnym rynkiem pracownika – na 10 projektów, prowadzonych przez naszą firmę, aż połowa kandydatów otrzymywała od obecnego pracodawcy kontrofertę, z czego kolejna 1/3 odrzucała tym samym nową ofertę pracy. Niezwykle trudno było więc pozyskać ekspertów, kierowników. Byliśmy jednak też świadkami wielu zwolnień, wstrzymania nowych rekrutacji. Dziś, w czasie pandemii, również tak się dzieje. Dostrzegamy, co prawda, o 34% mniej rekrutacji, ale co ważne, nie są one anulowane, a jedynie czasowo odraczane, co powinno stanowić pozytywny sygnał dla polskiego rynku pracy – mówi Piotr Mazurkiewicz, partner HRK, firmy specjalizującej się w doradztwie personalnym. Obserwowane od trzech miesięcy zwolnienia są nie tylko efektem pandemii koronawirusa, ale jak pokazują dane GUS, jeszcze z 2019 r., efektem trwającego od dłuższego czasu spowolnienia gospodarczego. Oczywiście, wraz z początkiem kwarantanny, procesy redukcji etatów przyśpieszyły, ale są też firmy, które wcale nie zwolniły tempa i wciąż zwiększają zatrudnienie (m.in. Drutex, Roche).

Jak rynek pracy będzie wyglądać za pół roku ciężko teraz ocenić. – Na dzień dzisiejszy trudno jest przewidzieć jak pandemia wpłynęła na biznes, czy rynek pracy – jeszcze za mało mamy danych liczbowych. Na pewno można już wskazać trendy, jakie ów kryzys wykreował – skierowanie firm w kierunku digitalizacji, przekonanie do pracy zdalnej, home office, czy zachwianie rynkiem kandydata. Jak podkreśla ekspert, rynku pracodawcy nie można mylić z sytuacją, gdy pracodawca nadużywa swojej władzy – to sytuacja, w której firmy dogłębnie analizują posiadane zasoby ludzkie i na tej podstawie stwierdzają zasadność ponoszenia kosztów pracowniczych. Bez wątpienia, obecna sytuacja, w większości przypadków, spowodowała cięcia w obszarach pracowników wsparcia (back office), bowiem okazało się, że ich zadania równie dobrze mogą wykonywać pracownicy front office lub też funkcje trzech osób może wykonywać jedna osoba. I to właśnie ta grupa może najmocniej odczuć rynek pracodawcy – w przypadku pracowników IT takich zmian się nie dostrzega. Jak podsumowuje ekspert obecnie nastały czasy tzw. rynku równowagi rynku pracy.

 

  1. Przed nami prawdziwa gospodarka 4.0

Choć o gospodarce 4.0 mówi się od kilku lat, tak naprawdę dopiero teraz firmy otworzyły się na nowoczesne technologie oraz przyśpieszą transformację cyfrową. – Po pandemii koronawirusa dużo firm wzmocni działania w obszarze automatyzacji, digitalizacji. Będziemy świadkami prostszej i szybszej obsługi klienta, mniejszych kosztów, poprzez wykluczenie niepotrzebnych procesów, czy wdrożenia narzędzi do szybszej pracy i komunikacji – komentuje Piotr Mazurkiewicz z HRK. Nagła konieczność pracy zdalnej zmusiła wiele firm do przetestowania narzędzi cyfrowych – w efekcie niegdyś nieprzekonani pracownicy i pracodawcy, dziś nie wyobrażają sobie bez nich życia. Dodatkowo, pandemia obnażyła pewne niedoskonałości oraz niedopracowane elementy w działaniu wielu organizacji. Firmy będą zmuszone jeszcze raz przyjrzeć się potrzebom w zakresie m.in. wykorzystania sztucznej inteligencji, maszynowego uczenia, robotycznej automatyzacji pracochłonnych procesów, ale nie wartościowych, wykorzystania technologii mobilnych i narzędzi zdalnych, wdrożenia heterogeniczności produktów, czy zmiany myślenia na podejście horyzontalne. Organizacjom, którym uda się konstruktywnie zinterpretować niedoskonałości, a także przeprowadzić transformacje biznesu, będą pierwszymi, które nazwą siebie innowacyjnymi i dostosowanymi do zmiennych warunków otoczenia.

 

  1. Te branże czeka złoty deszcz

Pandemia już zmieniła zachowania konsumentów – zmuszeni do pozostania w domu, zostaliśmy ograniczeni w zakresie kanałów zakupu (na korzyść online), ale też musieliśmy przekonać się do internetowych transakcji płatniczych. Dla wielu internetowych biznesów nastąpiły „złote czasy” handlu, zaś dla sklepów, które dotychczas stawiały wyłącznie na tradycyjne kanały sprzedaży, pandemia otworzyła nową, tańszą drogę dotarcia do klienta. – Na kryzys w swojej branży nie mogą narzekać firmy z sektora logistycznego, e-commerce czy z szeroko pojętej branży medycznej. Klienci, zmuszeni do pozostania w domu, zaczęli dokonywać zakupów online i przekonali się do tego kanału sprzedaży. Większa popularność e-zakupów wpłynie też na zmianę w postrzeganiu logistyki i magazynów, które będą coraz częściej traktowane jako element przewagi konkurencyjnej oraz wartość dodaną oferty firmy, a nie wyłączny koszt – komentuje Piotr Mazurkiewicz z HRK.

Logistyka z kolei będzie zmuszona do bycia bliżej klienta oraz wzbogacania łańcucha dostaw o minihuby czy małe jednostki zlokalizowane w pobliżu największych miast, zaś duże centra dystrybucyjne rozbudowane zostaną o nowoczesne systemy automatyczne, które wcale nie będą oznaczać zwolnień – już dziś Amazon zapowiedział zatrudnienie nawet 100 000 nowych pracowników do swoich centrów logistycznych. Podium sektorów, które wzbogacą się na pandemii, zamyka szeroko pojęty life science, zwłaszcza firmy oferujące produkty ratujące życie, sprzęt do intubacji, respiratory, czy także ten niezbędny do badań serologicznych i molekularnych.

Z przyjemnością poznamy Twoją opinię

Skomentuj

Wystarczy 5 sekund aby być zawsze na bieżąco.

Zapisz się do naszego newslettera tutaj:

Informacje o najciekawszych artykułach i nowościach w świecie HR.





Dziękujemy za zapisanie do naszego newslettera. Od teraz będziesz na bieżąco ze światem HR.

Share This
HRstandard.pl
Login/Register access is temporary disabled
Compare items
  • Total (0)
Compare
0