Co 25 szef to psychopata! Czy Twój szef też?

Moja pierwsza przełożona mówiła do mnie per “kicia”, druga własną klatą broniła mnie i moją nienarodzoną córkę przed szajbniętą klientką, a w firmie numer trzy jeden z szefów werbalnym kopniakiem wywalił mnie w 5 miesiącu ciąży ze swojego gabinetu. Prawda jest taka, że na dwoje babka wróżyła: szef może być albo psychiczną łajzą, albo wspaniałym mentorem. Dziś będzie o tych pierwszych.

Uwielbiam psychopatycznych szefów. Kiedy już odejdzie się z firmy, w której miało się z takim do czynienia przestaje on być powodem licznych biegunek i porannych wymiotów, a staje się zabawnym wspomnieniem i służy jako fantastyczne egzemplum do opowiastek przy winie. Przy podstawowych umiejętnościach narracyjnych opowiada się o nim równie dobrze jak o nieudolnych ekipach remontowych.

Paul Babiak jest jednym z nowojorskich badaczy, którzy niedawno wzięli pod lupę 200 specjalistów, badając ich skłonności do zachowań… powiedzmy, że niezgodnych z normą. Czy był zdziwiony odkrywając, że stosując naukowy “złoty standard”, psychopatą okazuje się co 25 szef? Tak dla porównania: tylko jeden procent globalnej populacji ma tendencje psychopatyczne. Jednym słowem łatwiej spotkać wariata w gronie menedżmentu niż na swoim prywatnym kwadracie. To jest istotny argument za własnym biznesem – nie dość, że flexi, to jedynym psychopatą na kwadracie możesz być ty sam!

Według definicji psychopatą jest osoba, która nie ma sumienia i nie odczuwa empatii. Często swoje cele osiąga manipulacją przykrywając ją urokiem. O rany, jak to znajomo brzmi! Że też nie wiedziałam tego wcześniej, wiele decyzji podjęłabym dużo szybciej. Pocieszający jest fakt, że psychopatyczni szefowie są kiepskimi menedżerami i nie radzą sobie w pracy zespołowej, ale z drugiej strony ponieważ mają urok i czar, wysoko i szybko wspinają się po korporacyjnej drabinie kariery. Nie ma bata – będą nad nami jak wrzody na korporacyjnym zadzie firmy i zespołu.

Macie pomysł jak uniknąć błędu przy wyborze szefa i firmy, aby nie natknąć się przypadkiem na psychopatę, który zamieni wasze życie w piekło? Babiak argumentuje, że niezwykle łatwo jest pomylić psychopatyczny czar z charyzmą lidera. Niestety z natury ufamy pierwszemu wrażeniu, a psychopaci są świetni w pierwszych wrażeniach.Wspinają się po szczeblach kariery z zaskakującą zwinnością równą babci osiągającej wolne siedzenie w autobusie. Paul Babiak nazywa ich “pasożytniczymi drapieżnikami”, twierdząc, że za każdym psychopatycznym szefem stoi jakiś wyższy szef, który go wspiera. Wtedy jako pracownicy mamy już kompletnie przerąbane.



Dlaczego właściwie piszę o szefach na blogu o flexi? Bo firmy, które umożliwiają rozwiązania flexi cechują się przeważnie demokratyczną kulturą. Cenią swoich pracowników i szanują, a to oznacza, że szefowie psychopaci w takich organizacjach mają mniejsze szanse przetrwania. Ubiegając się o pracę warto sprawdzić, czy firma jest flexi, ponieważ znacznie zmniejsza to szanse, że że nasz przyszły szef wykończy nas nerwowo. Potencjalnego szefa należy bowiem obwąchać. Oto kilka rad jak to zrobić profesjonalnie:

W pierwszym etapie pracy wywiadowczej należy zacząć od wypytania znajomych. Czy znają, czy mogą się dowiedzieć od swoich znajomych i znajomych znajomych? Jednym słowem badanie telefoniczne by zidentyfikować ewentualne powiązania i relacje, a następnie uderzenie w źródło wiedzy.

Drugi etap to rozmowa kwalifikacyjna i krótki czas oczekiwania w holu. To czas na maksymalną czujność i żwawą interpretację zachowań i odpowiedzi:

– Niemal każda praca oznacza sytuacje “za mało ludzi, za dużo pracy”. Co w takiej chwili robi szef? Czy jest zorientowany na rezultat pracy, a może kocha patrzeć na swoje przepracowane mróweczki, w trwodze oczekujące aż szef w końcu wyjdzie z pracy? W jaki sposób nagradza pracowników za ich wyniki? Jednym słowem – co promuje: dupogodziny czy efektywną pracę? Czy nagradza pracowników za ich osiągnięcia? Warto też rozejrzeć się czy pracownicy przypadkiem się nie nudzą. Za mało pracy i nuda jest równie beznadziejna jak za dużo pracy i przemęczenie. Wszystko razem czyni obraz kiepskiego szefa.

– Czasem w drodze do pokoju zwierzeń, w którym odbywa się rozmowa kwalifikacyjna, można dojrzeć pracowników firmy. Jak wyglądają? Czy widać, że czują się komfortowo, wymieniają uwagi, są zmotywowani i rześcy? A może szepcą coś między sobą, wyglądają na zamkniętych, zmęczonych i zdemotywowanych, rzucają zaniepokojone spojrzenia na boki? Jest szansa, żeby dorwać ich na papierosie lub na lunchu i zapytać o warunki pracy z szefem? Niech to będzie nieformalna rozmowa gdzieś poza biurem. Niczym agent CIA wywęszycie morale pracowników, a ono często świadczy o szefie.

– Szef powinien mieć swój styl zarządzania. Niech się na jego temat wypowie. Jeśli zapytany o to zrobi wielkie oczy i zacznie szukać pomocy w korporacyjnym bla bla bla – można od razu dać sobie spokój. Człowiek jest chaotyczny, nie ma wielu doświadczeń menedżerskich i pewnie nie ma pojęcia o dobrej praktyce.

– Szef powinien promienieć kreatywnością i pałać żądzą zrobienia czegoś wielkiego. Aby zyskać rozeznanie, czy nie jest przypadkiem smutnym i sfrustrowanym korpoludem, który dawno już dał sobie spokój i cieszy się ciepłą posadką, należy zapytać go o cele i wartości. Jeśli jego wypowiedzi będą wymijające, a postawa ciała smętna – można swobodnie założyć, że od tego człowieka inspiracji nie otrzymamy.

Trzeci etap to niezbędna praca w sieci. Poszukiwania na forach internetowych (czy firma nie jest określana jako “szczurownia”?), w rankingach pracodawców, w zestawieniach konkursów typu “Firma przyjazna matce”. Jeśli firma i jej szefowie dbają o wizerunek pracodawcy na zewnątrz, to jest większa szansa, że ktoś wewnątrz będzie ich pilnował, żeby zachowali się przyzwoicie i piętnował zachowania rodem z dżungli. A wtedy jest szansa, że po paru miesiącach pracy nie poczujemy się tak:


1 komentarz
  1. Reply
    M. 14 września 2011 at 14:57

    filmik sednem całości…

    Skomentuj

    Share This
    HRstandard.pl
    Login/Register access is temporary disabled