Z pozdrowieniami dla ministra Grabarczyka

To oficjalne. Po Warszawie nie da się jeździć innym niż rower środkiem transportu. Próbowałam walczyć z materią, po zamknięciu kolejnych skrzyżowań z cierpliwością świętej szukałam dróg alternatywnych i jechałam dalej. Dziś poza opcją oflagowania się pod biurem prezydenta miasta pozostaje mi już tylko poruszanie się w skromnym kwadracie, obejmującym dom, przedszkole i ewentualnie centrum handlowe. Jeśli spróbuję pojechać w sam środek tego bloba-zabójcy zwanego centrum, to najprawdopodobniej skończę w Tworkach, malowniczo tocząc pianę z ust. Normalnie rzeczywiście zastanawiałabym się nad spektakularną akcją dywersyjną, ale w tym przypadku niestety nie mogę do nikogo żywić specjalnego wstrętu i brakuje mi na podorędziu obiektu zimnej zemsty. Głównie dlatego, że  zmiany widać gołym okiem i nawet jeśli nie czuję cienia sympatii do Cezarego Grabarczyka, to z westchnieniem rozluźniam mięśnie żuchwy i pozwolę mu działać, mam nadzieję, że usłyszy mój apel o raźne i dynamiczne ruchy. Mam jednak dla wszystkich rządzących kilka pytań:

PYTANIE #1 Dlaczego na wszystkich znanych mi bogów nie promujecie flexipracy z korzyścią dla miast i całego ludu w nim pracującego?

W Londynie w trakcie strajków transportu miejskiego miasto i pracodawcy zachęcali do pracy z domu. Podobnie robili w okresie śnieżyc i wyjątkowych upałów. Wiedzieli jakie problemy nękają ludzi dojeżdżających do centrum miasta. Miasto Londyn reaguje na kłopoty transportowe wyjątkowo szybko, mając na nie jedno rozwiązanie: flexipraca. Czyli praca z domu i elastyczne godziny umożliwiające pracownikom docieranie do biur poza godzinami szczytu. Nawoływali do tego włodarze miasta, ale i pracodawcy umożliwiali takie rozwiązanie. Ręka w rękę na rzecz wspólnego dobra.

W Ottawie postanowiono uwolnić pracowników miejskich od pracy od 9-17. Ponad 20 milionów dolarów zostanie przeznaczone na dostosowanie systemu i nauczenie ludzi telepracy. To oznacza zmniejszenie ruchu w transporcie miejskim o ponad 2300 pracowników, którzy zostaną w domu lub nie będą dojeżdżać do pracy na 9.

Drodzy pracownicy miasta Warszawa (i innych): może pomyślicie o akcji w kierunku zachęcania pracodawców do flexipracy? Czekają nas kolejne prace modernizacyjne, które zamienią życie tysiąca ludzi w piekło. Darmowa rada PR-owca – wykorzystajcie to jako szansę na zmianę wizerunku urzędnika!

PYTANIE #2 Dlaczego ustawa o telepracy jest postrzegana jako gniot utrudniający życie?

Moja koleżanka pracuje w Nestle. Lubi pracować i ciąża jej w tym nie przeszkadzała. Do czasu. Typowe dolegliwości plus godziny w korkach i ryzyko jazdy w trzaskającym zimnie skutecznie zniechęcały do pracy. Dostała zwolnienie bez mrugnięcia okiem. Ale próbowała pracować z domu, żeby być aktywna zawodowo i nie stanowić obciążenia dla zespołu. Nie dało się. Ustawa o telepracy nakazała firmie spełnienie szeregu absurdalnych wymagań, stąd brak procedur i w konsekwencji brak flexipracy. Firma produkuje żywność dla dzieci i stara się być przyjazna dla kobiet. Dla swoich pracownic nie może, choć zapewne bardzo by chciała.

Moja druga koleżanka sama jest przedsiębiorcą. Chciała umożliwić swojej pracownicy flexipracę. Po rozpoznaniu i lekturze przepisów zrezygnowała, z obawy przed kłopotami.

Coś jest z tą ustawą nie tak, skoro budzi kontrowersje i jest uważana za utrudnienie. Czy wynika to z niezrozumienia ustawy, czy może z idiotycznych przepisów w niej zawartych?

PYTANIE #3 Dlaczego nie ma jakiejś formy wynagrodzenia firm, które stosują flexipracę?

W Kanadzie takie firmy wpisywane są na specjalną listę publikowaną przez urzędy miast jako firmy odpowiedzialne i przyczyniające się do redukcji niekorzystnego wpływu człowieka na środowisko. Gdyby firmy były w jakikolwiek sposób promowane jako odpowiedzialne, mając za partnera kogoś poważnego, to korzystanie z flexipracy byłoby powszechniejsze?

PYTANIE #4 Dlaczego tak mało firm myśli o ciągłości funkcjonowania biznesu?

A co, jeśli pracownicy nie mogą dotrzeć do pracy? W zeszłym roku Europa bezradnie patrzyła na popioły znad islandzkiego wulkanu, które skutecznie wpłynęły na przerwanie ciągłości biznesu wielu firm. W tym roku Australia i Nowa Zelandia zmierzyły się z podobnym problemem – za sprawą chilijskiego wulkanu odwołano ponad 300 lotów w tych krajach. Podróż transportem drogowym przy tamtejszych odległościach raczej nie jest postrzegana jako szampańska zabawa, więc biznes nieco na całym zamieszaniu ucierpiał. Takie sytuacje sprawiły, że powstało wiele programów typu emergency commuting – dostarczających faktycznych narzędzi i wiedzy do wykorzystania w sytuacji, kiedy pracownicy nie mogą dotrzeć do biura.


 

Jak namówić polskie urzędy do wyjścia poza schemat 9-17? Macie jakieś pomysły?

Wystarczy 5 sekund aby być zawsze na bieżąco.

Zapisz się do naszego newslettera tutaj:

Informacje o najciekawszych artykułach i nowościach w świecie HR.





Dziękujemy za zapisanie do naszego newslettera. Od teraz będziesz na bieżąco ze światem HR.

Share This
HRstandard.pl
Login/Register access is temporary disabled
Compare items
  • Total (0)
Compare
0