Targi i Konferencja Coachingu, 1-2 kwietnia 2016

11111

Po raz kolejny uczestniczyłam we wspaniałej inicjatywie Stowarzyszenia Coachów Polskich – Konferencji Coachowisko. W tym roku baner na ulicy Bobrowieckiej głosił, że są to Targi Coachingu. Choć nazwa „targi” kłóci mi się z ideą rozwoju w coachingu, uzmysłowiło mi to, że mamy już przemysł rozwojowy w Polsce. A jego produkty reklamuje się i sprzedaje na Targach. Na szczęście równolegle z „targowiskiem” w tej edycji Coachowiska mieliśmy okazję wziąć udział w wielu bardzo ciekawych wykładach i warsztatach. Równolegle w pięciu salach przez dwa dni odbyło się 55 godzinnych sesji, z których każda przedstawiała jakiś temat wprost lub luźno związany z coachingiem. Wiele z nich skierowanych było do coachów i poszerzało świadomość w zakresie metod i rodzajów coachingu. Kilka – skierowanych do menadżerów, dotyczących leadershipu, podejmowania decyzji, stresu czy relacji w biznesie. Wiele sesji było przeznaczonych dla osób, które jeszcze nie zetknęły się z coachingiem lub poszukują czegoś dla siebie w obszarze rozwoju. Nie wymieniam wykładowców i prowadzących warsztaty, bo nie chcę nikogo wyróżniać, jednak dwie sesje przykuły moją szczególną uwagę. Panel „wszystko, co chcielibyście wiedzieć o coachingu” zgromadził osoby z różnych organizacji coachingowych i dzięki temu pozwolił poznać różne punkty widzenia na ten sposób rozwoju. Zgromadził też tłumy zainteresowanych i myślę, że w następnej edycji warto zaplanować go na dłużej, gdyż pytania przeciągnęły się aż na czas przerwy.
 
To, co szczególnie chciałam zreferować w tym wpisie, to spojrzenie na coaching na mapie usług rozwojowych. Tego tematu dotyczyły dwa wykłady, niestety odbywające się w tym samym czasie. Ja uczestniczyłam w wykładzie prowadzonym przez Marzenę Mazur i nie zawiodłam się. Sesja rozpoczęła się od przedstawienia 8 przypadków, do których trzeba było dopasować odpowiedni sposób działania. Jedne były oczywiste, w innych można było zastosować kilka różnych metod.
 
Pod uwagę były brane:
 
Bez nazwy-1
 
Pani Marzena w jasny i ekspercki sposób przedstawiła każdą z powyższych ról, zwracając uwagę na różnice między nimi i na nadużycie, które stosują niektórzy coachowie, wiele z powyższych sposobów pracy nazywając coachingiem. Choć niekoniecznie zgadzam się z nią w ekstremalnym podejściu do czystego coachingu, to nowością z nazwy były dla mnie przedstawiane przez nią odmiany – m-coachingu i con-coachingu. Zgadzam się, że w zależności od potrzeb podopiecznego, w kontrakcie warto zawierać możliwość stosowania zarówno coachingu, jak i mentoringu, czyli umożliwić sobie dzielenie się własnym doświadczeniem (m- coaching), czy też połączenie coachingu i doradztwa, czyli umożliwić sobie dawanie podopiecznemu konkretnych rozwiązań, gdy dochodzi do granicy swojej wiedzy i ich potrzebuje, lub gdy liczy się czas. Rozumiem, że my, doświadczeni coachiwie, pracując w obszarach swojej eksperckości mamy pokusę kontraktować coaching i nie nazywać jego odmian, ale myślę, że skoro już zostały one nazwane, to czas to zmienić. Dzięki takiemu podejściu łatwiej będzie porozumieć się zleceniodawcom z coachami.
I między innymi takim wnioskom służy Coachowisko.
 
 
Autorka: Anna Zaremba
 
 
 

Z przyjemnością poznamy Twoją opinię

      Skomentuj

      Share This
      HRstandard.pl
      Login/Register access is temporary disabled