E-tyka

city-593145_1280Wrzaski, krzyki, przepychanki słowne, hasła na transparentach, listy z podpisami do urzędowych protestów i petycji. Sąsiad tłumaczy sąsiadom mieszkającym w bloku po drugiej stronie ulicy, jakie będą skutki ekonomiczne. Drżącym głosem wylicza straty bezpośrednie i pośrednie. Młoda dziewczyna energicznie wskazuje ręką na kępy krzaków i starych drzew. Żyją tam wróble, a jesienią można zauważyć buszujące w trawie jeże.
 
 
 
 
 
 
 
 
Tłum przelewa się i chwieje na wszystkie strony, przypominając w ruchach amebę. Powoli, uważając na wszystkich zgromadzonych, podjeżdżam na ogromny parking. Wysiadam z samochodu i chyłkiem, ze wzrokiem wpatrzonym w czubki butów, przeciskam się ku wejściu do centrum handlowego. Śpieszę się na wieczorne spotkanie, a lista zakupów, które mam do zrobienia jest przeraźliwie długa.
 
„Słyszał Pan, co wyrabiają? Chcą rozwalić to centrum i postawić pięć razy większe!” – na dzień dobry usłyszałem od kioskarki. Kupiłem gazety, bez słowa zapłaciłem, wyszedłem. „Wreszcie będzie można handlować, połowy towaru nie mogę wystawić, bo miejsca nie ma” – dowiedziałem się od sprzedawcy w sklepie z torbami i walizkami. „Mówię panu, parking podziemny i kino, to przyciąga ludzi, a jak są ludzie, to biznes idzie” – zagaiła do mnie elegancko ubrana szefowa butiku. Pchając wózek między regałami z nabiałem, napojami, chemią gospodarczą, a na koniec z wędliną i mięsem, dowiedziałem się o ekologii, wyzysku, szansie na pracę blisko domu, zwolnieniach, hałasie, dbałości władzy o obywatela, patologii społecznej, zagrożeniach dla młodzieży, równouprawnieniu i o tym, że nowa galeria handlowa powstanie w dwa lata. Poczułem silny ból głowy. Farmaceutka podała mi proszki i kubeczek z zimną wodą.
 
Jadąc na spotkanie z klientem przypomniałem sobie o historii, która miała miejsce w roku 1932. Herbert J. Taylor podjął się ratowania stojącej na progu bankructwa firmy Club Aluminum Products Company. Zastanawiając się, jak przywrócić rentowność produkcji i uratować robotników przed zwolnieniami, stworzył zestaw czterech pytań, którymi każdy, niezależnie od zajmowanego stanowiska i pełnionej roli, miał sprawdzać co i jak robi. „Test 4 pytań”, nazywany również „24 słowami, które zmieniają życie”, brzmi tak:
 
1. Czy to jest prawda?
2. Czy to jest uczciwe wobec wszystkich zainteresowanych?
3. Czy to zbuduje dobrą wolę i przyjaźń?
4. Czy to będzie korzystne dla wszystkich zainteresowanych?

 
Wszedłem do klubu. Przywitałem się z tymi, których znam, a z pozostałymi wymieniłem kurtuazyjne skinienie głową. Zamówiłem kawę i usiadłem przy stoliku. Prezes, z którym byłem umówiony przysłał SMS-a: „Jadę. Spóźnię się 15 min. Stoję w korku”. Wsypałem dwie łyżeczki cukru do filiżanki i zacząłem zastanawiać się nad odpowiedziami do testu czterech pytań. Z perspektywy inwestora, mieszkańców, najemców powierzchni handlowej.
 
A chłopaki? Darek zawieszony w próżni, wciąż zastanawiający się, czy iść, czy definitywnie zrezygnować z pieszej wyprawy do Santiago de Compostela. Krzysztof z biurkiem zawalonym papierami, sugestią zarządu dotyczącą efektywności i optymalizacji kosztów. Andrzej rozpoczynający poszukiwania pracy, zastanawiający się, dlaczego osiągane przez tyle lat sukcesy nie uchroniły go przed zwolnieniem. A ja? Ile i które z działań, których się podejmuję uzyska bezwzględne TAK w odpowiedzi na wszystkie cztery pytania?
 
 

Z przyjemnością poznamy Twoją opinię

Skomentuj

Wystarczy 5 sekund aby być zawsze na bieżąco.

Zapisz się do naszego newslettera tutaj:

Informacje o najciekawszych artykułach i nowościach w świecie HR.





Dziękujemy za zapisanie do naszego newslettera. Od teraz będziesz na bieżąco ze światem HR.

Share This
HRstandard.pl
Login/Register access is temporary disabled
Compare items
  • Total (0)
Compare
0