Zatrudnienie rośnie niezadowalająco

ID-10015676Przeciętne wynagrodzenie rośnie i to jest powód do zadowolenia. Kłopot stanowi rachityczny wzrost zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. Firmy zatrudniające powyżej 9 pracowników w lipcu wykreowały tylko 5 tys. nowych etatów. W teorii wskaźniki rosną, ale w praktyce przedsiębiorcy nie chcą zatrudniać.
 
 
 
 
 
 
 
 
Wynagrodzenia w lipcu wzrosły o 3,5% w stosunku do zeszłego roku. Przeciętna pensja wynosi obecnie 3964 zł brutto, czyli 2828 zł netto. W sumie wynagrodzenia wzrosły o 137 zł brutto. Wzrost wynagrodzenia mdm był nieznaczny i wyniósł tylko 24 zł. Podobny wynik odnotowaliśmy rok temu, kiedy odczyty dotyczące dynamiki PKB były dużo mniej optymistyczne.
 
Dane o wynagrodzeniach i zatrudnieniu potwierdzają tezę, że w gospodarce wcale nie jest tak różowo, jak nam się wcześniej wydawało. Odnotowujemy wzrosty, ale są one raczej rachityczne. Najbardziej martwi naprawdę słaby odczyt dotyczący zatrudnienia w sektorze przedsiębiorstw. W czerwcu przybyło 11 tys. nowych etatów, a w tlipcu tylko 5 tys. Oznacza to, że chociaż stopa bezrobocia systematycznie maleje, to tak naprawdę niewiele osób wykreślonych z ewidencji trafia na rynek pracy.
 
Przy tak małym popycie na pracę trudno oczekiwać silniejszego wzrostu wynagrodzeń. Kondycję polskiej gospodarki osłabia niepewność w związku z sytuacją na Ukrainie, rosyjskimi sankcjami oraz ogólnie gorszej od spodziewanej koniunktury w UE m.in. we Francji i Niemczech. Odczyty PMI dla sektora przemysłowego w Polsce są poniżej 50 punktów. Równocześnie przedsiębiorcy informują w ankietach, że są pesymistycznie nastawieni do najbliższych miesięcy, co potwierdza spadek wskaźnika nastroju KERNA do minus 55,49 punktu. Spadek wyniósł aż 10 punktów.
 
Odczyty dotyczące prognoz PKB są trochę mylące
 
W teorii gospodarka rośnie w tempie ok. 3% rocznie, ale na ulicach i w portfelach tego nie widać. Wcześniej wyraźny brak poprawy w koniunkturze tłumaczono reformą emerytalną i przejęciem środków z Otwartych Funduszy Emerytalnych. Teraz ciężko konkretnie wskazać przyczynę, bo z pewnością nie jest to minimalna deflacja. Nastroje są bardzo ważne, bo to one wpływają na skłonność przedsiębiorców do inwestycji, a konsumentów do wydatków. Na razie nie jest źle, ale to nie jest zrównoważony rozwój tylko stagnacja.
 
Być może przyczyny słabych wzrostów należy upatrywać w postawie rządu wobec reform gospodarczych. Praktycznie nie zrobiono nic, by odciążyć przedsiębiorców w sprawach podatkowych. Wciąż czekamy na zmiany w systemie ochrony zdrowia. Brakuje też informacji odnośnie do wykorzystania funduszy UE. Bardziej zdecydowane działania nienastawione na zwiększanie ucisku podatkowego są jak najbardziej wskazane.
 
 
Autor: Łukasz Piechowiak, Główny ekonomista
 
 
Źródło: Bankier.pl
 
 
Image courtesy of jscreationzs FreeDigitalPhotos.net
 
 

Z przyjemnością poznamy Twoją opinię

Skomentuj

Wystarczy 5 sekund aby być zawsze na bieżąco.

Zapisz się do naszego newslettera tutaj:

Informacje o najciekawszych artykułach i nowościach w świecie HR.





Dziękujemy za zapisanie do naszego newslettera. Od teraz będziesz na bieżąco ze światem HR.

Share This
HRstandard.pl
Login/Register access is temporary disabled