e- rekrutacja w wydaniu 2.0
- Tagi: Employer Brandingportale społecznościowesocial media
Wykorzystanie internetu w rekrutacji (i selekcji) to już od dawna standard a większość nowoczesnych systemów IT pozwala na uproszczenie i ułatwienie tych procesów. Zamknięcie wszystkich zagadnień związanych z rekrutacją pracownika w ramach dedykowanych narzędzi zabija kreatywność oraz nie pozwala nadążyć za zmianami, które wprowadziła stale rosnąca popularność mediów społecznych.
Badanie „Online Reputation in a Connected World” zrealizowane w grudniu 2009 r. przez Cross-Tab Marketing Services na zlecenie Microsoft – otwiera oczy. W USA 70% rekruterów odrzuca kandydatów z powodu informacji dostępnych online. Badanie pokazuje tendencję, która będzie się nasilać również na polskim rynku pracy.
Ciągły i dynamiczny rozwój internetu zmienia zasady gry
e-rekrutacja to głównie portale pracy i narzędzia informatyczne wspierające proces rekrutacji i selekcji, natomiast rekrutacja 2.0 jest procesem przeszukiwania zasobów Web 2.0 w poszukiwaniu kandydatów. Portale pracy, jako przeniesienie standardu rubryk z ogłoszeniami do internetu – nie zaliczają się do tej kategorii. Pojęcie WEB 2.0 zostało umownie wprowadzone do użytku w 2004 roku, przez Tima O’Reilly, który zorganizował kilka konferencji o takim tytule. Jest to pewne stadium rozwoju internetu charakteryzujące się tym, że obok portali wertykalnych, stron firmowych i informacyjnych zaczęły pojawiać się serwisy umożliwiające publikowanie własnych treści, komentowanie i dzielenie się nimi. Dzięki temu wokół serwisów zaczęły tworzyć się społeczności zainteresowane konkretną tematyką. Nie jest to żadna rewolucja, początki internetu i jego rozwój to historia użytkowników, którzy tworzyli określony kontent – rozwiązania, z których korzystamy do tej chwili. Za Wikipedią: „serwisy Web 2.0 zmieniają paradygmat interakcji między właścicielami serwisu i jego użytkownikami, oddając tworzenie większości treści w ręce użytkowników”.
Employer branding loves social media
Wdrożenie spójnych działań wizerunkowych w serwisach Web 2.0 (ze szczególnym uwzględnieniem portali społecznościowych ), które ułatwiają budowanie wizerunku firmy, jako dobrego pracodawcy i zwiększają zainteresowanie najlepszych kandydatów firmą, to wciąż raczkująca dziedzina. Wymaga solidnego przygotowania, planu i współdziałania działów HR, PR a często też marketingu i IT. W jakim celu zadawać sobie tyle trudu…? (szerzej na ten temat w kolejnych postach), Lecz główna zaleta to możliwość optymalizacji wizerunku pracodawcy (Employer Branding), procesów rekrutacji i selekcji dzięki informacji zwrotnej społeczności potencjalnych kandydatów, fanów czy nawet przyjaciół marki…
Wykorzystanie social media w rekrutacji
Jeżeli firma nie realizuje spójnej strategii w zakresie komunikacji w social media – nie wyklucza to efektywnego korzystania z ich wsparcia w rekrutacji.
Portale społecznościowe to medium pozwalające zainteresować nowych kandydatów, najpierw należy zadać sobie odrobinę trudu i poznać ich, oraz zwyczaje panujące w konkretnych serwisach. Społeczności często tworzą pewien kodeks i regulamin, nieznajomość tych zasad (jak np. spamowanie przez rekruterów ofert pracy na Goldenline, czy zakładanie jednego wątku w wielu grupach) przyniesie efekt odwrotny do zamierzonego.
Szczegółowy profil (pasywnego) kandydata powinien uwzględniać:
- “Miejsca gdzie przebywa”: portale, fora i różnorodne społeczności. Właściwie każda branża ma swoje „miejsce spotkań i wymiany opinii”. Należy zadbać, aby właśnie w tych miejscach znalazły się oferty pracy
- Zainteresowania: Czyli jaką formę powinno przyjąć ogłoszenie, aby przeszkodziło w normalnych czynnościach – zwróciło na siebie uwagę potencjalnego kandydata.
Dzięki temu ogłoszenie jest publikowane tam gdzie potencjalny kandydat go poszukuje (trochę kreatywności, to nie musi być portal pracy!) Z motywem, który zwróci na siebie jego uwagę.
Ciekawym rozwiązaniem są reklamy Social Ads w serwisie Facebook. Są to niewielkie kreacje graficzne, z kilkoma linijkami tekstu, które wyświetlane po prawej stronie ekranu, mogą być rozliczane w modelu płatnym za kliknięcie lub od ilości wyświetleń.
Zaletą reklam tego typu jest możliwość ustalenia zainteresowań oraz danych demograficznych użytkowników portalu, którym będą wyświetlane.
Jak tracić czas na żmudne publikowanie ofert pracy i selekcję kandydatów?
Nic prostszego. stale rosnąca ilość serwisów networkingowych i społecznościowych znacznie ułatwia to zadanie… Nie warto publikować ogłoszeń „wszędzie”, a na pewno nie w portalach i na forach, których nie jesteśmy aktywnymi użytkownikami… Sama publikacja oferty pracy to za mało, trzeba mieć możliwość odpowiedzenia na pytania użytkowników serwisu oraz za pomocą numerów referencyjnych sprawdzać ilość i jakość „spływających” aplikacji. Oczywiste, prawda? A jednak…
To screen or not to screen?
Wiele firm nie ma wdrożonej polityki weryfikacji kandydatów (screening i background screening), co nie zmienia faktu, że social media bardzo ułatwiają ten proces. Badania wskazują, że 50% rekruterów zwraca uwagę na ogólnie dobre wrażenie, 39% , na potwierdzenie kwalifikacji zawodowych, 38% na kreatywność, 35% na dobre umiejętności komunikowania się, 19 % na dobre referencje i 15% na nagrody i uznania. Informacje tego typu można łatwo uzyskać korzystając z wyszukiwarek takich jak wyczajka.pl czy 123people.pl. Jeżeli potencjalny kandydat jest „obywatelem cyfrowego świata” informacje o nim znajdziemy już na pierwszej stronie wyników Google.
Portale networkingowe – profesjonalne, takie jak linkedin, goldenline, profeo, xing i inne, to miejsca pozwalające kandydatom na efektywną budowę swojej marki. Ponadto już samo założenie profilu jest często widoczne w wynikach wyszukiwania. Jednak kandydaci są coraz bardziej świadomi, iż każdy tekst, który publikują zostawia cyfrowy ślad i świadomie buduje swoją markę… Która może być nieprawdziwa, naturalnym przecież jest pokazywanie siebie w możliwie najlepszym świetle.
Przeglądając profile kandydatów można poznać ich zainteresowanie, sposób w jaki formułują wypowiedzi oraz „zasięg”, (który jest mapą powiązań społecznych, czyli liczbą ludzi z którymi utrzymuje kontakt), jego aktywność i sposób w jaki do jego uwag odnoszą się inni użytkownicy serwisów. Oczywiście najwięcej informacji można znaleźć o kandydatach, których praca jest nierozerwalnie związania z internetem (IT, PR, Marketing) jednak przy rosnącej popularności serwisów Web 2.0 (Facebook ma już ponad 640 mln użytkowników a na przestrzeni ostatnich sześciu miesięcy liczba użytkowników z Polski wzrosła o prawie 80% – dane z serwisu socialbakers.com) – Szansa odnalezienia kandydata jest duża.
Autor: Piotr Rzebko Work Express Sp. z o.o. , kosztypracy.pl
5 sprytnych metod na internetowe pokusy
- Tagi: efektywnośćinternetportale społecznościowe
Poniższy wpis usiłuję stworzyć od godziny 11.00. Jest 14.26 a ja zdołałam wykonać rzeczy następujące, które za cholerę nie widnieją na mojej liście zadań na dziś:
- sprawdzić wszystkie skrzynki pocztowe (sztuk 5 włączając portale społecznościowe)
- odpisać na nie
- zjeść śledzia w galarecie i popić nisko tłuszczowym jogurtem
- zajrzeć na Facebooka i pozostawić komentarze odnośnie nowego Harry’ego Pottera
- zajrzeć na Golden Line, aby przekonać się, czy ktoś mnie nie zmieszał z błotem
- zajrzeć na Linked In, ale tylko kontrolnie, bo tam wieje nudą
- jak w każdą środę zajrzeć do sklepu Tchibo i dowiedzieć się, że istnieje coś takiego jak anorak dla psa
- sprawdzić komentarze PiS odnośnie najnowszych wydarzeń i przekonać się, że prezes wciąż milczy
I to Proszę Państwa wciąż nie koniec moich przygód z internetowymi przeszkadzajkami. Są jak stado węży z rajskiego ogrodu, czyhając na moje 3 godziny czasu. A ja wciąż piszę… Poznałam dogłębnie angielskie słowo ‘procrastination’, bo to wróg każdego, kto pracuje flexi. A zatem po grzyba mi moje flexi, skoro marnuję czas na coś, co odkłada na później moje priorytety i muszę siedzieć nad nimi wieczorami, zamiast pić wino i oglądać Dr. House’a?
Założę się, że też macie z tym problem. Siedzicie tam sobie usiłując wygrzebać z siebie spektakularny efekt mimo niekorzystnego barometru, a wokół czyhają pokusy w postaci najróżniejszej – od Pudelka po strony z gołymi babami.
Z badań (People-On-The-Go) wynika, że portale społecznościowe i skrzynki pocztowe konsumują połowę naszego czasu pracy. Sprawdzamy je zbyt często, a jak wiadomo multitasking nie sprzyja produktywności w pracy. Zamiast skupić się na zadaniu, robimy inne, co nie tylko wydłuża czas pracy nad jednym zadaniem prawie dwukrotnie, ale też wpływa na jego złą jakość.
People-On-The-Go Survey
Powiecie, że to korpomłodzież, Pokolenie Y, które kocha społecznościówki i nie może bez nich oddychać. Błąd. Seniorzy też lubią być na czasie:
Zapobiegliwe firmy stosują blokery. Na Pudelka nie, na prywatną pocztę nie, na GG nie… Ale często praca wymaga sprawdzania portali społecznościowych i innych stron, które mogą być uznane za rozrywkowe.
Ja przykładowo pracując niegdyś dla Viagry całymi dniami przebywałam na portalach związanych z wydawnictwem Pink Press. W celach absolutnie służbowych. Gołych bab mam absolutny przesyt. Z różnymi bugami, które przy okazji wpełzły mi do laptopa, nawet informatyk nie mógł sobie poradzić. Gdyby jednak mój pracodawca w trosce o moją efektywność wyłączył mi opcję oglądania w pracy pornografii, nie mogłabym prawidłowo wykonywać obowiązków służbowych.
W takiej sytuacji najlepsza jest autocenzura i autokontrola. Tyle, że to jest jak z dietą: przecież jedno ciasteczko mi nie zaszkodzi… Tyle, że po jednym ciasteczku ciężko oderwać się od całej paczki. I uwierzcie mi – wiem co mówię.
Potrzebne są Proszę Państwa narzędzia. Takie, które będę mogła sama ustawić, żeby blokowały mi dostęp do pewnych stron w pewnym określonym czasie. Takie jak te:
1. RescueTime.com
Z tym narzędziem ustawicie sobie cele, czyli np. spędzę na portalach społecznościowych nie więcej niż pół godziny dziennie i nie więcej niż godzinę dziennie na zarządzaniu skrzynką pocztową. Jeśli przekroczycie te założenia, pojawi się okienko uprzejmie wskazujące na konieczność pozamiatania się do woreczka i zabraniu do roboty.
Tu jednym ruchem odetniecie na określony czas pępowinę łączącą was z Twitterem, Facebookiem, czy innym rozkosznym świństwem, od którego się uzależniliście. Do roboty!
Wolność od internetu na do 8 godzin. Za wolność trzeba płacić – w tym przypadku 10 dolarów.
Precz pijawkom! Nie odcinacie całego internetu, wpisujecie tylko adresy stron, które wysysają życie z twaszego dnia pracy. Dodatek do Firefox.
Jeśli dużo piszecie, wena mocno średnia, a ciekawsze wydaje się wszystko, co nie dotyczy waszego pisania, skorzystajcie z Write Monkey. To narzędzie dla copywriterów, blogerów, pisarzy i innych, którzy potrzebują superascetycznego edytora tekstów bez okienek. Tylko wy i tekst przed wami.
Jeśli zatem jesteście flexi, wyeliminowaliście konieczność ślęczenia przy służbowym biurku i zyskaliście możliwość pracy z różnych miejsc i w dowolnym czasie – nie pozwólcie się skusić. A może korzystacie z innych narzędzi lub macie swoje sposoby na omijanie internetowych przeszkadzajek? Czekam na komentarze!
MPiPS o kontroli aktywności pracowników na portalach społecznościowych
- Tagi: portale społecznościoweprawo pracyprywatność w pracy
Do resortu pracy wpłynęła interpelacja w sprawie kontrolowania przez pracodawców prywatnej aktywności pracowników w Internecie.
Sytuacja ta związana jest z dużą popularnością portali społecznościowych, gdzie każdy może informować znajomych o rozmaitych wydarzeniach, umieszczać swoje zdjęcia i relacjonować pewne wydarzenia, a wszystko to jest dostępne publicznie dla każdego użytkownika Internetu. (więcej…)
Brytyjskie firmy tracą miliardy przez portale społecznościowe
- Tagi: Motywacjaportale społecznościowewydajność pracy
Potencjalne straty dla brytyjskich firm, których pracownicy korzystają z internetowych portali społecznościowych w godzinach pracy, sięgają rocznie 14 mld funtów – ocenia portal ogłoszeń o pracę MyJobGroup.co.uk.Prawie sześć procent z tysiąca przebadanych – odpowiednik 2 mln z 34 mln pracujących Brytyjczyków – spędza w pracy ponad godzinę na Facebooku, Twitterze i innych portalach. To prawie jedna ósma dnia roboczego. Wielka Brytania może tracić na tym nawet 14 mld funtów rocznie! (więcej…)
(Bardzo) niestandardowe aplikacje kandydatów
Tak zwane spowolnienie gospodarcze wyraźnie wpłynęło na rynek pracy zmniejszając zatrudnienie i zmieniając model zarządzania zasobami ludzkimi. Jednakże każdy kryzys niesie ze sobą powiew świeżości i nowych pomysłów. Wygrywają ci, który potrafią w tym zauważyć swoją szansę. Determinacja młodych ludzi przejawia się coraz częściej w niestandardowych metodach poszukiwania pracy, często wręcz bardzo niestandardowych… (więcej…)
Wyniki badań: Personal branding w internecie
- Tagi: personal brandingportale społecznościoweProfeoRekrutacja
Poszukiwanie odpowiedniego kandydata coraz częściej na pewnym etapie opiera się na przeszukiwaniu portali społecznościowych. Chcąc zachować obiektywizm oceny i rzetelność warsztatu, warto brać pod uwagę świadome tendencje użytkowników do autopromocji i znać motywy ich aktywności. (więcej…)
Po intranecie, czas na portal pracowniczy
- Tagi: Blogihr trendyintranetpodcastportale społecznościowersssieci społecznościoweweb 2.0webcastwiki
Według raportu Watson Wyatt dotyczącego trendów w technologiach HR, aplikacje web 2.0, pomimo faktu, że wciąż są nowością, zyskują na popularności. (więcej…)








