HR ma znaczenie - Michał Zaborek, Paweł Wydymus

HR, kultura, szkolenia, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca i kariera. O tym jest ten blog. Celem jego istnienia jest luźna wymiana myśli, inspiracja, (samo)rozwój i dzielenie się wiedzą w obszarach, w których zawodowo działają autorzy bloga, na co dzień zajmując się doradztwem organizacyjnym.

Studia wyższe niekonieczne

W czasie testowania nowo otwartej knajpki dostał mi się w ręce przedostatni numer tygodnika Newsweek, z bijącym z okładki tytułem „Nie trać czasu na studia”. Sam artykuł okazał się interesujący i prowokujący do zastanowienia się nad tym, nad czym coraz mniej maturzystów w Polsce myśli, uznając to za rzecz oczywistą – czy wyższe studia mają sens?

Według mnie odpowiedź brzmi – nie.

Studia są kiepskim pomysłem, gdy młody człowiek wie, co chce robić – i nie są do tego potrzebne studia. Tutaj właśnie wesprę się przykładami z Newsweeka: szewc, wizażystka, grafik komputerowy, górnik, przedstawiciel handlowy, mechanik. Bo przecież nie trzeba studiów, by być dobrym w części zawodów i zarabiać bardzo sympatyczne pieniądze.



Studia nie mają też sensu wtedy, gdy maturzysta nie wie, co chce w życiu robić. Co prawda jest jakaś szansa, że przypadkiem trafi na coś, co okaże się pasją jego życia. Z drugiej strony, istnieje też na przykład możliwość, że po roku, dwóch, trzech student dojdzie do wniosku, że ten kierunek to nie jego „bajka” i zmieni kierunek/uczelnię. Taki wniosek może też osiągnąć wiele lat po studiach, męcząc się w pracy, za którą nie przepada i która przyprawia go codziennie o ból głowy.

Na Zachodzie receptą na niezdecydowanie po szkole średniej jest tzw. gap year. Rok przerwy – często spędzany na dalekich, zagranicznych wyjazdach, pomaga młodemu człowiekowi nabrać dystansu do siebie i w wielu przypadkach zdecydować, czym chce się w życiu zająć.

W pozostałych przypadkach poświęcenie pięciu (lub sześciu) lat na studia może być dobrym pomysłem.

Ciekawe wyliczenia przeprowadzono na rynku amerykańskim. Porównano w nich hipotetyczną czwórkę młodych ludzi, z których każdy wybiera inną ścieżkę kariery: lekarz, hydraulik i dwaj nauczyciele. Co ciekawe, średni roczny dochód rozporządzalny lekarza i hydraulika są prawie takie same. Jedna z przyczyn to wcześniejszy o przynajmniej 5 lat start pracy – i zarabiania – u osób niestudiujących. Pozostałe szczegóły w artykule prof. Kotlikoff.

PS. W wolnej chwili możecie posłuchać rozważań Grubsona o szeroko pojętych perspektywach młodych ludzi u progu dorosłego życia w kawałku „iloraz inteligencji”.



 


Autor: Paweł Wydymus, HRmaznaczenie.pl

Inne wpisy autora
  1. Chaos, Jim Collins i wyprawa na Biegun Południowy
  2. Czego możesz nauczyć się od Steve’a Jobsa
  3. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

Pozostaw pierwszy komentarz!

Więcej z kategorii: Blogi (1 z 1 artykułów)