Rozmowy z Prezesem - Marta Lenartowicz

Rozwój kompetencji pracowników ma się tak do prosperity firmy jak piernik do wiatraka. Naprawdę. Znacznie łatwiej udowodnisz, że dobre wyniki firmy pozwalają na rozwój pracowników, niż, że jest na odwrót... Jak myśleć i działać, gdy nieznośna miękkość HR-u uniemożliwia porozumiewanie się z Prezesem? Jak sprawić, by rozwój zasobów ludzkich był Rozwojem Organizacji?

Współpraca, głupcze!

    Podziel się:
    • Wykop
    • Facebook
    • Blip

Wiadomo, że najlepiej porozumiewamy się z kimś, kto myśli podobnie jak my. A sposób myślenia, to nie tylko treść jakiegoś poglądu (np. uważam, że najlepszym rozwiązaniem problemu X będzie przeprowadzenie szkolenia Y przez firmę Z), ale znacznie głębiej: siatka pojęć, którą posługujemy się w myśleniu. Ty możesz widzieć coś jako problem do rozwiązania. Ktoś inny, jako typowe zjawisko charakterystyczne dla określonej branży, które powinno zostać wkalkulowane w koszt prowadzenia biznesu (np. w branży A zjawisko X obejmuje średniorocznie Y% realizowanych projektów, co zostało uwzględnione w prognozie rentowności projektów na rok 2011).


Gdy na firmę patrzy HR-owiec, widzi w niej ludzi, ich zakresy obowiązków, ocenę jakości ich pracy, może też poziomy kompetencji, stopień zaangażowania i motywacji. Gdy na firmę patrzy Prezes, najczęściej widzi liczby, koszty, prognozy i wyniki. Prawdopodobnie w niewielkiej firmie rodzinnej (jeśli w takiej pojawiłoby się stanowisko HR…) te perspektywy nie byłyby aż tak oddalone. W międzynarodowej korporacji czy w spółce giełdowej te perspektywy dzieli przepaść!


Granice mojego języka oznaczają granice mojego świata, pisał Wittgenstein. Czy możliwe jest autentyczne porozumienie psa i kota? Dziada i obrazu? Góry i Mahometa? Owszem. Pod warunkiem posługiwania się wspólnym językiem. Oczywiście, możesz czekać, aż Prezes zrozumie Twój język. Możesz też podjąć aktywne działania w kierunku nauczenia się języka zarządu. Jeśli to drugie rozwiązanie wydaje Ci się rozsądniejsze, koniecznie zacznij czytać to, co czytają dziś zarządy.


Jednym z najbardziej udanych (jak dotąd, odpukać) forów wymiany naprawdę postępowej, a przy tym zrozumiałej i dość humanistycznej „myśli zarządczej” stał się w Polsce w ciągu ostatniego roku kwartalnik „ThinkTank”. To młode przedsięwzięcie Lewiatana prezentuje interesujące i odświeżające spojrzenie na biznes, na administrację publiczną, na wyzwania przed jakimi stoją liderzy większych i mniejszych organizacji w dzisiejszym świecie. Warto tam zaglądać, by rozumieć szerszy, biznesowy kontekst działań HR.


Dominującą, w moim odbiorze, ideą przewodnią „ThinkTanka” jest coś, co po angielsku nazywa się interconectedness (czyli wielość wzajemnych powiązań) biznesu, administracji, ludzi, ekonomii, postaw, wyników, spraw lokalnych i spraw globalnych. Kto wie, może nawet interconectedness zarządów i HR-u?


Lektura kształtuje nawyk myślenia systemowego, nawyk szukania powiązań między pozornie zamkniętymi w swoich granicach, pozornie samowystarczalnymi, pozornie kompletnymi małymi „podsystemami”. Autorzy artykułów raz po raz zwracają uwagę, że to nie wewnątrz organizacji, ale na jej stykach z otoczeniem toczy się biznes i generują się wartości. W jednym z ostatnich numerów prof. Czapiński pisze o współpracy: „prezesi firm popełniają błąd przywiązując zbyt wielką wagę do integrowania pracowników. Powinni uczyć ich otwartości w relacjach ze światem zewnętrznym”*.


Warto zaglądać! Nie tylko po to by lepiej porozumiewać się z zarządami. Również po to, by kreować strategie HR-owe idące „z duchem czasów”…


*Czapiński, J., 2010. Współpraca, głupcze! [w:] “ThinkTank”, nr 4, 2010: 62-63

Inne wpisy autora
  1. Jak zaczyna HR?
  2. Klęska Prezesie, klęska!
  3. Współpraca, głupcze!

Pozostaw pierwszy komentarz!

Więcej z kategorii: Blogi (1 z 1 artykułów)